Blog · 7 listopada 2026 · 8 min czytania

Ile kosztuje wolna strona? Liczby, które warto znać przed zleceniem optymalizacji

„Strona działa, klienci dzwonią – po co mam płacić za przyspieszanie?” To rozsądne pytanie i zasługuje na odpowiedź w złotówkach, a nie w punktach PageSpeed. Poniżej cztery badania, które faktycznie zmierzyły wpływ szybkości na sprzedaż, cztery mechanizmy, przez które wolna strona traci pieniądze, i prosty rachunek, który możesz zrobić dla własnej firmy w pięć minut. Bez obietnic „+300 % konwersji”.

Co naprawdę zmierzono

W internecie krąży mnóstwo liczb o szybkości stron, większość przepisana z trzeciej ręki. Poniższe cztery pochodzą z badań, do których można zajrzeć (linki na końcu tekstu). Każde ma swoje ograniczenia – opisujemy je uczciwie.

BadanieCo zmierzonoWynikZastrzeżenie
Google i Deloitte, „Milliseconds Make Millions” (2020)37 stron marek (handel, podróże, luksus, pozyskiwanie leadów), ponad 30 mln sesji z prawdziwych telefonów pod koniec 2019 r.Przyspieszenie strony mobilnej o 0,1 s szło w parze z o 8,4 % wyższą konwersją w sklepach, klienci wydawali o 9,2 % więcej; w podróżach o 10 % więcej rezerwacjiBadanie korelacyjne, zamówione przez Google. Efekt dotyczył przyspieszenia każdej strony na ścieżce klienta, nie tylko głównej
BBC (cytowane przez Google w web.dev)Ilu użytkowników serwis traci wraz z wydłużaniem się czasu ładowaniaDodatkowe 10 % użytkowników traconych za każdą kolejną sekundę ładowaniaSerwis informacyjny, nie firmowa strona – ale mechanizm (odbicie przed załadowaniem) jest ten sam i dotyczy każdej strony
Vodafone, test A/B (2021)Dwie wersje tej samej strony sprzedażowej, różniące się tylko optymalizacją wydajnościWersja z LCP lepszym o 31 % sprzedała o 8 % więcej; o 15 % więcej leadów i o 11 % więcej koszyków na wizytęJedna firma, jedna strona – ale to prawdziwy eksperyment, nie korelacja
Portent (aktualizacja 2022)20 stron klientów agencji (14 B2B, 6 sklepów), 27 tys. stron docelowych, 100 mln odsłon w 30 dniStrona B2B ładująca się w 1 s konwertowała 3 razy lepiej niż ładująca się w 5 s; sklep – 2,5 razy lepiej; w sklepach każda dodatkowa sekunda to średnio 0,3 % konwersji mniejMało stron, wszystkie z jednej agencji; największa różnica jest między 1 a 2 s, dalej krzywa się spłaszcza

Wspólny mianownik: żadne z tych badań nie mówi o „podwojeniu sprzedaży”. Mówią o kilku–kilkunastu procentach na każdym etapie – ale te procenty mnożą się przez każdą wizytę, każdego dnia, bez dodatkowego budżetu na reklamę.

Cztery drzwi, którymi wychodzą pieniądze

1. Odbicia, zanim strona w ogóle się pokaże

To strata najprostsza do zrozumienia i najtrudniejsza do zobaczenia w statystykach: osoba, która zamknęła kartę po dwóch sekundach białego ekranu, często w ogóle nie trafia do Google Analytics, bo skrypt analityki nie zdążył się załadować. Twoje statystyki pokazują ruch, który dotrwał. Jeśli zapłaciłeś za to kliknięcie w reklamie, zapłaciłeś za nic.

2. Porzucone formularze i koszyki

Druga strata dotyczy ludzi, którzy zostali, ale się zniechęcili: przycisk „Wyślij” reaguje po sekundzie, lista rozwijana się zacina, po kliknięciu „Dodaj do koszyka” nic się nie dzieje, więc klikają drugi raz. To mierzy wskaźnik INP z Core Web Vitals. Badanie Vodafone pokazuje skalę: ta sama oferta, ta sama cena, o 11 % więcej koszyków tylko dlatego, że strona reagowała szybciej.

3. Pozycja w Google

Google „zdecydowanie zaleca” osiąganie dobrych wyników Core Web Vitals (LCP do 2,5 s, INP poniżej 200 ms, CLS poniżej 0,1) i pisze wprost, że jest to zgodne z tym, co nagradzają jego systemy rankingowe. To jeden z wielu sygnałów, a nie główny: treść i linki ważą więcej. W praktyce działa to jak języczek u wagi – przy dwóch podobnych stronach lokalnych firm szybsza ma przewagę. Nie licz na skok z 30. na 3. miejsce dzięki samej szybkości; licz na to, że nie będziesz przegrywać z konkurentem przez coś, co da się naprawić w tydzień.

4. Droższe reklamy

Google Ads ocenia „jakość strony docelowej” jako część Wyniku Jakości, a czas ładowania jest jednym z branych pod uwagę czynników. Niższy Wynik Jakości oznacza wyższą stawkę za to samo miejsce w wynikach. Do tego dochodzi punkt 1: część kliknięć, za które płacisz, kończy się na białym ekranie. Jeśli wydajesz na reklamy kilka tysięcy złotych miesięcznie, wolna strona docelowa to realny koszt, nie teoria.

Policz to dla swojej strony

Nie potrzebujesz badań – potrzebujesz trzech własnych liczb. Weź je z Google Analytics albo z panelu sklepu:

  1. Wizyty miesięcznie (sesje), najlepiej tylko z telefonów.
  2. Konwersja: ile z tych wizyt kończy się zapytaniem, telefonem, rezerwacją albo zakupem (w procentach).
  3. Wartość jednej konwersji: średni koszyk albo średnia wartość zlecenia pomnożona przez odsetek zapytań, które zamieniasz w klientów.

Przykład dla firmy usługowej (liczby ilustracyjne): 3000 wizyt z telefonów miesięcznie, 2 % zostawia zapytanie, czyli 60 zapytań; co piąte kończy się zleceniem o wartości 800 zł. To 12 zleceń i 9600 zł miesięcznie ze strony. Jeśli strona ładuje się dziś w 5 s, a po poprawkach w 2 s, badania powyżej sugerują poprawę konwersji rzędu kilkudziesięciu procent. Przyjmij ostrożnie +20 %: to 2–3 zlecenia więcej, czyli 1600–2400 zł miesięcznie, rok po roku. Przy sklepie z 20 000 wizyt i koszykiem 180 zł ta sama arytmetyka daje kwoty pięciocyfrowe rocznie.

Teraz druga strona równania. Typowe poprawki na firmowej stronie to kilka godzin pracy wykonawcy (obrazy, wtyczki, cache), czasem zmiana hostingu za kilkaset złotych rocznie, rzadko przebudowa szablonu. Jeśli roczny zysk z pierwszej kolumny jest kilka razy większy niż koszt z drugiej – a przy jakimkolwiek sensownym ruchu zwykle jest – decyzja podejmuje się sama. Jeśli nie jest, czytaj dalej.

Kiedy szybkość nie jest Twoim problemem

  • Strona ma 100 wizyt miesięcznie. Nawet podwojenie konwersji da jedno zapytanie więcej. Najpierw widoczność i treść, potem szybkość.
  • Strona nie ma po co być szybka. Brak formularza, numer telefonu jako obrazek, oferta sprzed trzech lat – szybsze ładowanie nie naprawi tego, że użytkownik nie wie, co zrobić dalej.
  • Problem jest gdzie indziej. Strona szybka, ale formularz wysyła w próżnię albo certyfikat wygasa – to częstsze, niż się wydaje; nasza checklista po wdrożeniu wymienia 24 takie rzeczy.
  • Wynik PageSpeed to 85, nie 25. Różnica między 85 a 100 jest dla klienta niezauważalna. Nie płać za gonienie setki.

Jak mierzyć, żeby nie płacić za obietnicę

  1. Przed zleceniem zapisz pomiar z PageSpeed Insights dla strony głównej i strony z ofertą – zakładka „Telefon”. Jeśli widzisz sekcję „Co odczuwają prawdziwi użytkownicy”, zrób jej zrzut ekranu: to dane z telefonów Twoich klientów z ostatnich 28 dni i to one liczą się dla Google.
  2. Daj wykonawcy listę, nie hasło „przyspiesz”. Lista powinna wskazywać konkretne pliki i wtyczki – skąd ją wziąć, opisujemy w tekście o wolnej stronie na telefonie.
  3. Po poprawkach powtórz pomiar laboratoryjny od razu, a dane „prawdziwych użytkowników” sprawdź po miesiącu – tyle trwa okno pomiarowe Google.
  4. Po kwartale porównaj konwersję z telefonów przed i po. To jedyny pomiar, który naprawdę Cię interesuje.

Zobacz, ile sekund traci Twoja strona

Darmowy szybki skan Webskan mierzy stronę tak, jak widzi ją telefon klienta (Lighthouse mobile), i obok wyniku wydajności pokazuje najważniejsze problemy bezpieczeństwa i SEO. Bez e-maila, bez rejestracji, wynik w ok. 30 sekund.

Potrzebujesz listy dla wykonawcy i pomiaru „przed i po”? Audyt pogłębiony Webskan (249 zł) sprawdza wydajność na telefonie i komputerze z konkretnymi plikami do poprawy, a do tego SEO techniczne, bezpieczeństwo, dostępność i zepsute linki. W cenie ponowne sprawdzenie po poprawkach – czyli ten pomiar „po” – i 30 dni Webskan Monitora.

Źródła